piątek, 11 grudnia 2009

Zegar tika nam tik tak tik tak....

           Jak ten czas szybko leci, ubywa go w mgnieniu oka. Święta coraz większymi krokami się zbliżają a ja nie wiem w co ręce włożyć. Pomyślałam sobie że miło będzie dla każdego na wigilie zrobić własnoręcznie prezent, ale nie przewidziałam że zostanę zasypana prośbami niby szybkiego- małego przeszycia.
            Tak szwagierka zjawiła się z firanką tylko 10 metrów długości i 236 wysokości do obszycia, wszycia taśmy i zrobienia falbanki. Dzielnie walczyłam z nią w środę i  wygrałam a nie było łatwo.
            Kolejna była mama też z firanka ale z nią poszło szybko z tego wszystkiego nabrałam ochoty do szycia firanek i ze starej firanki co ja mama chciała wyrzucić powstały zasłonki do okna w kuchni i nad schody.
             A co do prezentów to dzisiaj uszyłam króliczka dla mojej Alusi jeszcze tylko ubrać go muszę, wczoraj wieczorem powstało połowa słonika dla Marysi- szwagierka siostry. Dla Pani Halinki- teściowa siostry mam obrazek wyszyty tylko ramkę dokupić. Dla szwagra powstanie wesoła myszka jak i dla siostry. Dla mamy mam portfel ale kupny bo jej- nie bedę opisywać totalna porażka ale staruszek ma ponad 20 lat. Dla męża myślę cały czas ale mam blokadę.
           Poniedziałek pakowanie to uwielbiam, robienie pudełek ozdabianie małe co nieco z życzeniami na karteczce. Wtorek i Środa ozdabianie domku i choinka. A w czwartek w końcu wigilia.
           Żeby nam się już zrobiło trochę świątecznie to wklejam zdjęcie choinki jaka była w zeszłym roku na tarasie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.