piątek, 31 grudnia 2010

Nowy Rok... duży krok i mamy 2011 Rok

          Zaraz nam Stary Rok 2010 umknie a Nowy 2011 zrobi duży krok i....
Właśnie i... i co dalej. Miejmy nadzieje że będzie lepszy, spokojniejszy.
       
       Kochane chciałam Wam podziękować za odwiedzanie mojego kawałka podłogi w blogowym domostwie. Za komentowanie, podglądanie, obserwowanie. Bardzo Wam dziękuję.
Mam nadzieję że będziecie dalej do mnie zaglądać. Ja do Was na pewno.
Inspirujecie mnie, pozwalacie uciec od .... Właśnie czasem wolę posiedzieć poczytać, popatrzeć co tam u was słychać i  zapomnieć o tym co jest, co się stało. Ale wierzę że ten Nowy Rok będzie lepszy.

       
 A na ten Nowy rok Życzę Wam wszystkim i każdej- każdemu z osobna

Marzeń o które warto walczyć.

Radości, którymi warto się dzielić,
przyjaciół z którymi warto być
i nadziei bez której nie da się żyć.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2011
oby nie był gorszy od minionego
ale decydowanie lepszy
Życzy DudiTka wraz z córcią Alicją i mężem Łukaszem
      
                      A co do podsumowań. Co tu sumować, co podkreślać. Ilość postów, lub komentarzy ?
A Wiecie podsumuje w setnym poście. Oj będzie wielkie, wielkie Candy Zbiegło się kilka życzę na raz.
Ale o tym w setnym poście.

P.S. Mąż się wczoraj przyznał że zagląda czasem na bloga i podgląda niektóre z Was. Nie wierzył że tyle Was jest kochających szycie. Mówi że nawet fajne w tym blogowym świecie. Tak milusio.
Pozdrawiam

czwartek, 30 grudnia 2010

Kołyskowo- pościelowo i sposkowo

            Przed świętami moje dni przemijały na sprzątaniu a wieczory na szyciu, ukradkiem przed Alusią. A wszystko za sprawą mojej mamy.
Mama Alusi pod choinkę kupiła łóżeczko- kołyskę dla jej lalkowej córci. Łóżeczko śliczne, tylko miało jeden minus. Nie miało pościeli na wyposażeniu. Było w takim oto stanie.


            Dlatego mama mądra głowa żeby córci się przypadkiem przed świętami wieczorami nie nudziło, a wnuczka była bardzo ucieszona z prezentu, wymyśliła że ja uszyje pościel.
I jak tu odmówić, powiedzieć " Nie"  "Nie teraz, po świętach" kiedy to wszystko dla mojej córci.
Więc wieczorkami siedziałam i szyłam kiedy moja Alutka spała.
            Nawet całkiem fajna mi wyszła. Przynajmniej mi się tak zdaj.
Uszyłam materacyk


Podusie i  kołderkę


I boki.


               Materac w środku ma 7 warstw flaneli nie miałam gąbki, podobnie jak boki. Nie miałam żadnego wypełnienia więc też użyłam flaneli, tylko tym razem 4 warstwy.
              Całość się prezentuje tak. Bardzo mi się podoba, tylko muszę pokombinować z resztkami i kołderkę trochę większą uszyć.


        Alusia jaka zadowolona była. Babcia dała odgórny przykaz że Alusia ma z ukochaną lalkową córcia przyjechać na wigilie, więc zabrała dziecko, które pół wieczoru wigilijnego i cały pierwszy dzień świąt spędziło w kołysce.

 
      Dzieci są kochane ich radość jest nie do opisania. Potrafią się z najmniejszej drobnostki cieszyć.
Pozdrawiam

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Święta, Święta i po Świętach...

             Były i nie ma. Tyle czekania, sprzątania, szykowania, stresu. A tu pyk święta przyszły i poszły.
Moja mama stwierdziła że święta powinny być przez tydzień, tylko wtedy człowiek w ogóle by się nie mógł ruszać.
Taki urok świąt. Miłe, ciepłe chociaż zimową porą ale rodzinne...
             Nie wiem jak Wy, ale ja w tym roku nie wiedziałam w co ręce wsadzić, co pierwsze zrobić. Ale dałam rade zdążyłam ze wszystkim... No prawie wszystkim.
Nie zdążyłam pochwalić się Wam jak wygląda moje gniazdko na święta. Brakło czasu. Jakoś tak czas się rozciągnąć nie chciał, a nawet miałam wrażenie że się skurczył.
            
           Niestety w tym roku u nas choinki był brak, wyparowała gdzieś z piwnicy, znikła. Ja to mąż stwierdził poszła chyba w tany. Z pomocą kogoś.
Mówi się trudno na przyszły rok kupimy choinkę a po świętach schowamy u mamy w piwnicy. Tam dziwnym trafem nasze rzeczy nie dostają nóg w prezencie i na spacerki wieczne nie wychodzą. Ale mniejsza z tym...
           Na stole miałam choinkę ;-) Nie pamiętam jak się nazywa, mąż ja kupił w biedronce za 5 zł, troszkę ją ozdobiłam i nawet ładnie wyglądała. Na stole miejsce zajął także stroik. Stroik 3 letni w tym roku trochę odnowiony. Dodałam mu czerwoności trochę i od razu się zrobił weselszy.


        Nie wyobrażam sobie świąt beż lampek choinkowych. Tylko teraz to moje lampki są bardziej okienne. Ile uroku wniosły do pokoju.
Fajnie tak wieczorkiem zasiąść w fotelu, albo na łóżku się położyć gdy lampki sobie świecą.


        Pamiętacie moje bałwanki wyszywane bombki. W tym roku rozeszły się po mieszkaniu. Kilka zamieszkało na półce w pokoju.


        Po raz pierwszy kupiłam sobie gwiazdę betlejemską. Kwiat miała stanąć na stole, ale za bardzo interesowała Alusię. I przeniosłam ją na szafeczkę w kącik, który bardzo rozweseliła.


       W kuchni oczywiście też mam świątecznie. A jak..
Na lodówce mam stroik w kuli, z odrobiną choinki i cudnie pachnącą suszoną pomarańczką.


       Na komodzie skryły się wyszywane bałwani i jeden szyty białasek, wraz ze świeczuszkami. Które wieczorkiem sobie zapalam.


      Moją ukochaną starą patere po babci, którą wykorzystuje na stojak pod owoce też przyozdobiłam.
Z pomarańczkami i wstążka ślicznie wygląda.


I tak kochane w święta strojnie w domku było, jest nadal strojnie ale to już nie ten urok. Nie ta magia co w święta.
       Pozdrawiam.


piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt


Już słychać kolędy,
Już pachnie świętami…
Syn Boży się rodzi,
By zamieszkać z nami.

W betlejemskiej grocie,
W żłóbeczku na sianie
I w każdym kościele
Jest Jego mieszkanie!

My więc jak pasterze
Do Niego idziemy,
Dziecięcą modlitwę
W darze Mu niesiemy.

Prosimy w modlitwie
O pokój na świecie,
By było szczęśliwe
Trzecie Tysiąclecie.

By jedność i zgoda
Wszędzie panowały:
Błogosław nam, Jezu,
Panie, Boże mały!







czwartek, 23 grudnia 2010

Mój kącik szyciowy

             W kocu jest, powstał mój kącik do szycia. Miał być na Mikołaja jako prezent od męża dla mnie. Niestety farba nie chciała schnąć i się trochę przedłużyło za nim powstał do końca.
Tak więc miesiąc byłam na walizkach ;-) Znaczy popakowana w torby które stały kolo łóżkach. Ale za to teraz mam moje królestwo.


          Ja też włożyłam trochę swojej pracy w powstanie tego kącika.
Dużo z was postarza meble, robi przecierki czy jak to tam zwiecie. Ja też postanowiłam spróbować. Stwierdziłam że jak będzie brązowo to będzie za ciemno.
I tak więc ma postarzony blat i szafkę na materiały


       Żeby moja szafka wyglądała na jeszcze starszą, wzięłam uchwyty od starych szafek z piwnicy. Podobno są mosiężne. Uchwyty te też dałam do szufladek do półki wiszącej.


      Półka jest podprowadzona z garażu. W sumie wisiała tam bezużyteczna, a mi się bardzo przydała. Była pomalowana na biało, pobrudzona smarem. A mąż i ja wyczyściliśmy ja, szufladeczki w środku i oto wisi mebelek z odzysku.


       W moim kąciku jest wszystko. Wszystko co potrzebne.
       Maszyna dostała swoje honorowe stałe miejsce. Na półce stoi szkatułka odnowiona, na niej mój nowy igielnik. Podczas porządków znalazłam mały koszyczek który też się przydał.



    Mam już kawałek świąt u sobie w królestwie. I ścianę płaczu jak to mąż określił. Jakieś pamiątki sobie przypinam na ścianę w tym blogowe. A co.. u siebie jestem.



     Dalej na półce siedzi panienka wygrana w candy a po bokach moje śliczne pojemniczki z ....
Jak to mąż określił rupieciami. ;-)


    A po mojej prawej stronie koło maszyny podręczne rzeczy, stos nici, tych często używanych i w glinianym dzbanku przydasie.
Dzbanek domaga się odnowy, ale czasu brak. W wakacje go wyczyściłam i niestety zapomniałam o nim. niepotrzebnie go schowałam do szafki. Ale jeszcze przyjdzie jego kolej.


        Tak prezentuje się moje królestwo. Które stoi troszkę samotnie teraz, nie ma czasu na szycie. Po świętach to nadgonię.
         Wczoraj wieczorem mąż powiedział że moje poniewieractwo po kuchni z szyciem się już skończyło.
      Biegnę kochane obiadek robić i kończyć dekorowanie domku. Jeszcze stroik na stół dokończę, wieczorkiem się nim pochwale..
Pozdrawiam

Choikowy czas

           Uszyłam sobie cztery śliczne choineczki. Ale długo się nimi nie cieszyłam. Rozeszły się jak ciepłe bułeczki.
          Jeszcze dzisiaj z rana miałam trzy, i te trzy panny choi nkowe Wam prezentuje.


              Pierwsza choineczka zagościła u szwagierki, druga u mamy i siostry a mi zostały dwie. I te dwie mocno trzymam i nie oddam. Są tylko moje.
A miał być mały lasek choinkowy na stole.
Pozdrawiam.

środa, 22 grudnia 2010

Paczuszka wymiankowa i zaległości...

          Od ostatniego posta to jest 10 dni temu trochę się wydarzyło i zaległości narobiło. Wybaczcie mi, ale siła wyższa. Rozłożyła mnie choroba na 3 dni, znikł mi internet po dwóch dniach szczęśliwie się odnalazł.
Ja jak tylko się pozbierałam za sprzątanie się zabrałam i za nim się obejrzałam  jest już 22 grudnia. A ja mam jeszcze tyle do zrobienie.
Powstało trochę ozdób świątecznych.. Niestety nie mam czasu im fotek cyknąć. Myślę że jutro powstaną to się pochwalę.
           Bo wiecie powstał w końcu mój kącik, i już nawet w nim szyłam ;-) ( Normalnie cieszę się jak dziecko. ) Pościel do Alusiowego łóżeczka dla lalek które dostanie pod choinkę. Ale o tym łóżeczku to po świętach.
 A kącikiem myślę że pochwalę się dzisiaj wieczorkiem.

           Niedawno dostałam cudną paczuszkę z wymianki  Świątecznej misz masz u  Lucynki. Paczuszkę dostałam od AGU- SIA.
Paczuszka przyszła gdy byłam u mamy, oczywiście ciekawski mąż ją otworzył i przez telefon mi zdawał relacje jakie cudeńka dostałam. Ale gdy ją sama zobaczyłam od razu zapomniałam że jestem zmarznięta, zmęczona i zła. Moja Alusia kochana ma ostatnio szał na chodzenie. Wszędzie chce na nogach. Nie autem nie sankami. I wyprawy po zakupy lub do mamy po tym śniegu trwają wieki.
Ale już wracam do paczuszki
          AGU-SIU bardzo Ci dziękuje za tak śliczną paczuszkę.
Ciasteczko pyszne do kawki, mikołajki hymm tu by się trzeba Alusi pytać. Myślę że smakowały, w krótkim czasie znikły.  Podobnie jak krążek czekoladowy z milki został pochłonięty przez męża, tylko to duże dziecko dopytywało się o jeszcze.
Widać każdy coś znalazł w paczuszce dla siebie.
A ja zaplanowałam gdzie stanie świeczuszka, uśmiechnięty mikołajek gdzie zawiśnie. Zresztą co tak będę opisywać zobaczcie same jakie cacka dostałam.


        Kochana najbardziej to Ci dziękuję za kolczyki. Uwielbiam je a te są ślicznie fioletowe. Wystąpię w nich na święta.


A ja kończę i zmykam prasować bo mam wielki stos. Trochę wcześnie ale to nic Alusia śpi wstanie pewnie o 7 to wszystko opornie będzie szło.
Pozdrawiam

sobota, 11 grudnia 2010

Zestaw małej kuchareczki

           Pan Mikołaj przynosząc prezenty w tym roku Alusi pomyślał trochę mamie i babci Ani. Alusia dostała swoją własną stolnice. Teraz wraz ze mną lub babcią Anią będzie mogła piec ciasta, robić pierogi i wiele innych mącznych rzeczy. Już nie będzie dochodzenia która teraz wałkuje- oczywiście zawsze według Alusi była jej kolej. Teraz pannica sama sobie gospodynią i panią na własnej stolnicy.


          Stolnica jest teraz numerem jeden w codziennych zabawach. Ala wszystkona niej robi. Kładzie na podłodze na stolnice kartkę i dawaj rysujemy kredkami, albo lepimy z plasteliny, czasem sobie pogra wałkiem albo tłuczkiem. Ciasto solne prawie co dziennie robię. A Alusia je wałkuje , lepi, przewraca i piecze w swoim piekarniku.
         Ale przyszedł czas żeby jechać do babi Ani. Oczywiście stolnica obowiązkowo jedzie. Jedzie ale w czym ? .
Pudełko w którym ją Alusia dostała potargało się przy rozpakowywaniu prezentu i stolnica pojechała w reklamówce.
      Pomyślałam skoro moja mała gosposia ma stolnice to trzeba by o fartuszku pomyśleć,w czymś musi piec.
I tak po drodze do mamy zakupiłam kawałek materiału w resztkach i powstał fartuszek z kieszonką.


      A że materiału zostało trochę to i powstała tasia na stolnice z kieszonką na fartuszek.


I tak teraz stolnica Alusi ma swoje okrycie na podróże między babą Ania a domkiem.


      Myślę że przez dłuższy czas stolnica będzie tak podróżować co wizyta u babi Ani to ze stolnicą. W końcu u babci zawsze się jakieś ciasto piecze. ;-)
   Pozdrawiam

    P.S Jak Wam idą przygotowanie do świąt. Moje po woli. Dekoracje świąteczne po woli się kończą ( niedługo się pochwale co stworzyłam na te święta), a sprzątanie stoi w miejscu. Ale myślę że ruszy do przodu od czwartku po wolnym męża. I skończonym kąciku do szycia. Wszystkie przydasie mam do szycia w torbach koło łóżka i szafy. Prace nad kącikiem stanęły na tydzień w miejscu, ale już ruszyły dalej i widać że się zbliżają do końca.

Dalej nie mam wiadomości od Ciapetkowo czy dostała moją paczuszkę z prezentami z candy. Nawet nie mam się Wam jak pochwalić co jej wysłałam, miałam awarie komputera i pokasowały mi się zdjęcia.

piątek, 10 grudnia 2010

Alusiowe spotkanie z Panem Mikołajem

          W tym roku do Alusi Mikołaj zawitał dwa razy. Radości co niemiara było i fura prezentów.
W końcu nie codziennie Pan w czerwonym ubranku się zjawia u dzieci i przynosi te wyczekiwane , wymarzone prezenty.


           Alusia postanowiła pomóc Mikołajowi i sama wypakowała prezenty z worka. 
Niestety mikołaj został zdemaskowany. Alusia w Mikołaju rozpoznała wujka Radka.
            Drugi mikołaj przyszedł gdy u Alusi była koleżanka Wiktoria. Tym razem Mikołajem stał się tata Alusi, który także został rozpoznany przez obie dziewczyny.




Ale ważne że dziewczyny miały dużo radości z Mikołaja i prezentów.
   
        A ja żeby mieć swój własny wkład w prezenty Mikołajkowe dla dziewczyn, uszyłam im po dżinsowej torebce na ich podręczne słodkości i tasie ekologicznej na zakupy.



Mikołajkowe prezenty rozdane, radość dzieci z tego wydarzenia bezcenna. Pamiętam jak ja kiedy byłam mała wyczekiwałam na Mikołaja i prezenty. Od razu przypomina mi się piosenka Majki Jeżowskiej

 

Pozdrawiam

środa, 1 grudnia 2010

Paczuszka doszła...

           Już wiem że moja paczuszka wymiankowa dla Uli doszła i mogę się pochwalić co przygotowałam.
A była to;


           Świąteczna podstawka pod świeczkę ( w moim przypadku tak będzie). Podstawkę wykonałam metodą decoupage. Podobnie jak pierwsza dwie następne które powstały też są pomarszczone i spękane.
           Powstała także świąteczna szarfa. Troszkę inna od tej którą pokazywałam Wam na blogu.


Do dzwoneczków doszyłam małe białe perełki , a tył szarfy jest częściowo pokryty koronką.

          Z przydasiów załączyłam czerwony kordonek, perełkowe guziczki, kilkanaście perełek i 3 nietypowe koraliki i oczywiście słodkości. Mam nadzieje że obdarowanej Uli się spodobała zawartość paczuszki.

         Jeszcze nie wiem czy moja paczuszka candowa dotarła Ciapetkowo.


Pozdrawiam

poniedziałek, 29 listopada 2010

Śniegowo

            Jest, już jest zimaaa, duża biała i mroźna zima. Nie tylko na obrazku który wyszyłam dla mojej chrzestnej.

Obrazek nie za duży, jajowaty jak mówi Alusia ale cioci się bardzo podoba.
Wieczorem dwa dni temu skończyłam obrazek, wyprałam wyprasowałam naszykowałam na następny dzień dla cioci.


A rano... za oknem zimaaa. Najprawdziwsza biaława zima. I to nie taka lekko biaława ale porządna.
    Alusi od razu się spodobało białawe szaleństwo.




A mnie miło zima zaskoczyła podczas spacerku. Raz że dużo śniegu i nawet ciepło a dwa że...
Nie u każdego ale u Nas są w zimie dmuchawce ;-)


Zaśmiałam się na jego widok. Taki trochę nie zwykły nie zimowy.

P.S. Dzisiaj wysłałam dwie paczuszki. Jedna z mojego candy a druga z wymianki. Mam nadzieje że szybko dotrą do adresatek.
         Pozdrawiam

środa, 24 listopada 2010

RoCzek i wyniki Candy


            I ta kochane mój blog po raczkowaniu dobił do swojego pierwszego roku.

       Przez ten rok poznałam wiele ciekawych miejsc w blogowym świecie i ciekawe osoby z pasją podobną do mojej.
      Na moim blogu pojawiło się 87 postów, komentarzy chyba dużo. A to z czego najbardziej się ciesze to moi obserwatorzy jest was 49 z tego naprawdę jestem dumna. Myślę że jak na rok blogowania to całkiem sporo. Chciałam Wam podziękować za obserwowanie mojego skromnego bloga, za czytanie mojego skrobactwa blogowego. ;-) Jeszcze raz bardzo Wam dziękuje.
     
      A teraz czas na wyniki urodzinowego candy.
Do candy zapisało się w sumie 35 osób, w tym:
     Trzy osoby nieposiadające bloga, podające adres meila
     Trzy osoby blogujące na blox.pl
     Jedna osoba blogująca na blog.onet.pl
     I jedno zaskoczenia . Pojawił się wpis zblogowiczki z Rosji.
To teraz loswanko urodzinowego candy.

Moją niezawodną maszyną losującą  jest oczywiście Alusia. Dzisiaj już w stroju śpioszka. Wcześniej nie dało rady miałyśmy mała wizyęt gości dlatego zdjęcie takie sobie. Księżniczka już zmęczona.


Jej zwinne rączki wylosował

]

Ciapetkowo proszę Cię o kontakt.
   Gratuluje.
 i,,czekam na kontakt na meila tonnia@interia.eu.
     
P.S. Myślę że u Was ładna pogoda, u mnie pochmurno zimno i mokro było i jet. Nie dawno nieśmiało śnieg zaczął prószyć.
Pozdrawiam

wtorek, 23 listopada 2010

Proźba

           Dziewczyny pomóżcie mi. Wiele z Was ma muzykę na blogu ja też bym chciała. Siedziałam próbowałam, szukałam ale nie protrafię. Ni pietruszki, ni gruszki mi nie wychodzi. Próbowałam na tej stronie http://www.mixpod.com/
Pomoże mi ktoś. Ślicznie proszę. ;-)
Pozdrawiam

niedziela, 21 listopada 2010

Zabawa Blog- Hop

           Dziewczyny z Szuflady zapraszają na świetną zabawę. Ja bym powiedziała że na wycieczkę przez blogi. Mi się bardzo spodobało, dobrze się bawiłam tak sobie skacząc.


Szczegóły tutaj na blogu Szuflady.
Pozdrawiam i życzę miłej zabawy.

Świąteczna szarfa...

            Świąteczna szarfa... może być na stół dla ozdoby, na choinkę, lub do innej dekoracji świątecznej.
Moja w święta zamieszka prawdopodobnie pod choinką która podobnie jak w zeszłym roku stanie na stole.
Innego miejsc brak, niestety.
           Szarfa jest z kanwy szarawej na zdjęciu nie widać. Farbowałam ja w łuskach od cebuli. Chciałam żeby wyglądała na starą.


           Z tyłu jest podszyta fioletowym materiałem a na to hymm, po wiec my że to koronka. Obszyłam szarfę lamówką. Kanwa bardzo się snuję.


           Na szarfie są śliczne małe aniołki i dzwonki tylko szkoda że nie dzwonią ;-)
Sercem dzwonków miały być małe białe perełki ale gdzieś się zawieruszyły.
          Zawieruszyły się bo powstaje mój własny ale ciasny ( dosłownie i w przenośni ) kącik do szycia. Mąż ma już dosyć jak on to określił " poniewieractwa po kuchni i pokoju kiedy szyjesz " dlatego od tygodnia moja kraina zabawek- szycia jest na walizkach. Materiały i nici są spakowane w wielkie torby i wciśnięte w kąt kolo łóżka podobnie jak maszyna do szycia.
         Wiecie, nie wiedziałam że posiadam tyle przydasiów do szycia, ale żeby nie było wszystko bardzo potrzebne.
Mąż dzielnie w piwnicy robi blacik półeczki, czyści i nawet chciał malować. Ale powiedziałam że tym to ja się już sama zajmę. Swój własny wkład też muszę mieć w mój kącik. Podobno przed Mikołajem ma być już gotowy. Ale się ciesze :-)
         A na pocieszenie kiedy ten mój kącik powstaje wolno, powoli. Farba coś schnąć w piwnicy nie chce. Za oknem miałam śliczny widok. Pochmurny ale jaki optymistyczny.
Słoneczny.


Pozdrawiam