niedziela, 16 maja 2010

Igielnik

           Jak dobrze móc zabrać ze sobą maszynę do szycia. Aktualnie jesteśmy u mojej mamy, a że mamie się dużo rzeczy do szycia nazbierało wzięłam do niej swoją maszynę. Walczyłam dzielnie z jej firankami i pokonałam je.
              Wczoraj nawet ładnie było ciepło i nie padało i przesiedziałyśmy cały dzień na działce. A dzisiaj od samego rana leje i leje...

Taki oto widoczek mamy za oknem. Kropelki deszczu nam spływają po szybie cisza i nuda. Do południa było wesoło bawiłyśmy się z Alusia ale teraz gdy Alusia usnęła jest cisza jak makiem zasiał.
             W domu leży parę rzeczy zaczętych czekających na szycie, niestety mąż nie chciał mi ich przywieść. Mówi że nie będzie ich ruszał w mojej krainie bo potem wszystko mam nie na swoim miejscu. Więc zajrzałam do mamy szafy i znalazłam starą bluzkę w której nie chodzi. Wzięłam sobie od niej rękaw ( z reszty później się coś wymyśli). I powstał taki oto igielnik


            Króliczkowy igielnik. A żeby igiełką nie było smutno mają swoje miejsce na uszkach u zajączka. Mamie tak bardzo się spodobał że zapragnęła mieć takiego samego.I nic innego mi nie pozostaje jak usiąść i uszyć. Pozdrawiam serdecznie ;)

P.S. Kochane nie wiem dlaczego ale zginęły z bloga 2 ostatnio dodane komentarze przez:
Ada
Kasica53
proszę o ponowne umieszczenie komentarzy ;-)
Pozdrawiam

4 komentarze:

  1. Cosik mam pecha. Co do poprzedniego postu - to moja córa się wyróżnia, bo to tradycyjna Basia (i gada jak najęta, ale podobno wszystkie Baśki tak mają). Podziwiam i zazdroszczę szczęścia i wygranej!Pomysł na igielnik jest rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  2. króliczek urody przecudnej ;-))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.