wtorek, 4 maja 2010

Serwetki

           Nie wiem jak wam , ale mi widocznie deszczowa pogoda służy. Mamy 4 maja i od czterech dni pada pada i wypadać się nie może. Ale u mnie są widoczne plusy takiej pogody i pobytu u mamy.
Niestety dostępu do maszyny nie mam a czymś trzeba było zająć ręce, więc w ruch poszło szydełko i w 3 dni powstały dwie cudowne serwetki.

             Strasznie mi się podobają. I nawet w trakcie robienie nie musiałam nic pruć co rzadko mi się zdarza. Lubie gubić oczka jak robię na szydełku. Serwetki powstały z kremowej cienkiej wełny. Marzy mi się zrobić taka ogromniastą serwetę ale nie wiem czy będę mieć tyle cierpliwości.
            Zdjęcia robiłam u siostry w pokoju. I przy okazji chciałam pochwalić chłopaka siostry który zrobił jej świetne półki w ścianie podświetlane. Ekstra to wygląda.


Myślę że niebawem się zrobi ciepło, chyba że popada jeszcze parę dni i pozwoli mi pogoda nadgonić z szyciem. Ale jak wytłumaczyć dziecku że nie można iść na dwór bo leje ;-(
Na koniec jeszcze raz moje dwie serwetki.
Pozdrawiam


3 komentarze:

  1. Śliczne te Twoje serwetki.U mnie pogoda taka sama brrr kiedy to zimnisko się skończy?Za to pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. serwetki sliczne ale polki marzenie, zawsze takie chcialam, ale nie mam niestety chlopaka...
    zapraszam rowniez do siebie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za odwiedziny!Serwetki są śliczne!Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.