niedziela, 13 czerwca 2010

Upalnie

          Oj upał daje się we znaki. Znikła chęć robienia czegokolwiek. Kilka godzin po wstaniu rano jestem bez sił.
          A moja córcia jak kukiełka nakręcona. Biega w tą i z powrotem, na górę do pokoju  z powrotem na dwór. Ale dziecko nawet w największy upał ma siłę.
          Dla ochłody wyjęliśmy jej basen i to on od 4 dni króluje od rana do wieczora. W biegu Alusia je i pije i od razu jak tylko oczka rano otworzy jest przy drzwiach i woła " choć mama, choć ciap ciap".

I tak z Alusią siedzimy od rana na ogródku. Żabka się chłodzi w wodzie a i przy okazji mamusia. A co sobie będę żałować. Niezłą frajdę mamy we dwie i zabawę.

A po południu jak tylko mąż wróci zje obiadek wyruszamy nad wodę do późnego wieczora. Na rybki, a przy okazji i popływać można troszkę.


Mąż to zapalony wędkarz a Alusi się zaczyna podobać. A oto mój kochany wędkarz. ;-)


Oj super tak w upalny dzień posiedzieć nad wodą i popływać, a Alusi się bardzo podoba.

Tylko wieczorami komary chcą nas zjeść, ale znaleźliśmy dobry sposób na nie. Kupiliśmy świeczkę na owady mocno dymiącą na dwór i pomaga dzięki niej można do 21 posiedzieć nad wodą.
A co do szycia, haftowania czy robótek na drutach to idzie mi marnie. Wieczorami nie mam siły na wyciąganie maszyny do szycia, a nad woda mało co daje rade robić na szydełku ale serwetka powstaje po woli ( nowy wzorek).
Pozdrawiam ;-)

4 komentarze:

  1. Fajnie w taki upał wypocząć nad chłodna woda.Alusia ma dobrze

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym się popluskała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. koszulkę moro musisz kupić mężowi do kompletu ;-))
    ja też jakaś nie do życia jestem ostatnio i tylko wieczorami dudłam sobie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oaza mąż ma koszulke moro. Tak jakośwyszło że w innych jest na zdjęciach. Bierze sobie na przebranie koszulke.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.