niedziela, 5 września 2010

Wróciłam ;-). Wymiankowa paczuszka, coś dla siebie...

           Kochane wróciłam. Było świetnie. Trochę słonka, trochę deszczu i wiele radości. Alusi wszędzie było pełno a najwięcej to chyba w chlewie u krów i świnek.

          Sensacją były małe świnki. Takie cudaczki, Alusia na nie dzidzi mówiła.


           A żeby nie było że tak całkiem leniuchowałyśmy, jak to na wakacjach jest. Praca się też nalazła. Dla Ali w sam raz. Ubrudzić się można , na powietrzu, dużo ziemi.

   Szybko nam ninęło te 10 dni, ale wesoło było.
             Po powrocie do domu zastałam moją paczuszkę wymiankową.



Śliczna prawda, a ciasteczka smaczne.
            Się rozpisałam i zdjęć nawpadało do bloga. To jeszcze na koniec się pochwale.
 Jakiś czas temu mama mi kupiła dwa kupony materiału.


Leżały sobie w szafce i czekały aż wpadnie mi coś do głowy. I się doczekały.
         Zostaliśmy zaproszeni na wesele, a że kobieta zaradną jest i oszczędna jestem. Postanowiłam sobie uszyć coś na wesele, w sumie to na poprawiny na wesele jeszcze nic nie mam. Tak więc powstanie żakiet i spódnica.
Żakiet mam już trochę uszyty. Jeszcze dokończyć rękawy wszyć kołnierz i podszewkę. A spódnica jeszcze nie wiem jaka będzie.
        Pozdrawiam;-)

3 komentarze:

  1. alisia jest słodka ,ach jak pomaga

    OdpowiedzUsuń
  2. Alusia Śliczna, ten wrzosowy materiał rewelacyjny ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. prześlicznie tu jest :)

    pozdrawiam,
    Paula

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.