niedziela, 24 października 2010

Nowe życie wózeczka

           Dzieci są niesamowite, ze wszystkiego się cieszą i wszystko im potrzebne. Co by nie dostały. Niedawno moja mama od koleżanki dostała wózeczek dla lalki wiklinowy. Podniszczony trochę jak by nie było poprzednia właścicielka ma już 12 lat. Więc wózeczek w pewnym sensie wiekowy. Ale Alusi to nie przeszkadzało, od razu jej się spodobał.
           Nie ukrywam że bardzo mi się podobają takie wiklinowe wózeczki, planowałam nawet kupić Alusi taki. Właśnie planowałam i na planach się kończyło. A tu proszę zjawił się, brudny podniszczony trochę czerwony pojazd.


           Buda pokrzywiona , trochę potargana, gumki wyciągnięte, koronka na około popruta, więc nic innego nie pozostało jak stare odzienie zdjąć a zabrać się za czarowanie nowego.
           Pytanie w tym momencie było jedno. Jaki materiał wybrać ,jaki kolor ? Ala ostatnio się wybredna zrobiła tego nie założy, to brzydkie, tego nie chce.
           Najbezpieczniej było uszyć czerwone wózkowe ubranko. Niestety nie miałam ani troszkę czerwonego bawełnianego materiału w domu, w sklepie też nic za specjalnego nie było.
Przejrzałam jeszcze raz szafkę i znalazłam starą satynową spódnice w kolorze bordowym.
I zaczęłam tworzyć. Ali na początku się nie podobało że ruszam jej wózek, że go pozbawiam ubranka, ale dała się udobruchać i w pół dnia wózek był już ubrany.
I oto proszę Państwa pojazd w nowej odsłonie:


           Nie wiem jak Wam ale mi się bardzo podoba a co najważniejsze małej mamusi Alusi też.
Tak trochę pusto w nim było więc powstała jeszcze podusia i kołderka. Dla rozweselenia wnętrza zielona pościel z elementem białym i kwiecistym.


A i moja mama coś od siebie dla wnuczki dołożyła. Zrobiła śliczny różowy kocyk na szydełku.
            I tak powstał kolejny komplecik dla małej mamusi. W całości recyklingowy. Wózek darowany, ubranko dla wózka ze starej spódnicy, pościel wózeczkowa z resztek materiału a kocyk z wełny ze sweterka.
 Pozdrawiam




3 komentarze:

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.