czwartek, 23 grudnia 2010

Mój kącik szyciowy

             W kocu jest, powstał mój kącik do szycia. Miał być na Mikołaja jako prezent od męża dla mnie. Niestety farba nie chciała schnąć i się trochę przedłużyło za nim powstał do końca.
Tak więc miesiąc byłam na walizkach ;-) Znaczy popakowana w torby które stały kolo łóżkach. Ale za to teraz mam moje królestwo.


          Ja też włożyłam trochę swojej pracy w powstanie tego kącika.
Dużo z was postarza meble, robi przecierki czy jak to tam zwiecie. Ja też postanowiłam spróbować. Stwierdziłam że jak będzie brązowo to będzie za ciemno.
I tak więc ma postarzony blat i szafkę na materiały


       Żeby moja szafka wyglądała na jeszcze starszą, wzięłam uchwyty od starych szafek z piwnicy. Podobno są mosiężne. Uchwyty te też dałam do szufladek do półki wiszącej.


      Półka jest podprowadzona z garażu. W sumie wisiała tam bezużyteczna, a mi się bardzo przydała. Była pomalowana na biało, pobrudzona smarem. A mąż i ja wyczyściliśmy ja, szufladeczki w środku i oto wisi mebelek z odzysku.


       W moim kąciku jest wszystko. Wszystko co potrzebne.
       Maszyna dostała swoje honorowe stałe miejsce. Na półce stoi szkatułka odnowiona, na niej mój nowy igielnik. Podczas porządków znalazłam mały koszyczek który też się przydał.



    Mam już kawałek świąt u sobie w królestwie. I ścianę płaczu jak to mąż określił. Jakieś pamiątki sobie przypinam na ścianę w tym blogowe. A co.. u siebie jestem.



     Dalej na półce siedzi panienka wygrana w candy a po bokach moje śliczne pojemniczki z ....
Jak to mąż określił rupieciami. ;-)


    A po mojej prawej stronie koło maszyny podręczne rzeczy, stos nici, tych często używanych i w glinianym dzbanku przydasie.
Dzbanek domaga się odnowy, ale czasu brak. W wakacje go wyczyściłam i niestety zapomniałam o nim. niepotrzebnie go schowałam do szafki. Ale jeszcze przyjdzie jego kolej.


        Tak prezentuje się moje królestwo. Które stoi troszkę samotnie teraz, nie ma czasu na szycie. Po świętach to nadgonię.
         Wczoraj wieczorem mąż powiedział że moje poniewieractwo po kuchni z szyciem się już skończyło.
      Biegnę kochane obiadek robić i kończyć dekorowanie domku. Jeszcze stroik na stół dokończę, wieczorkiem się nim pochwale..
Pozdrawiam

3 komentarze:

  1. super kącik!przytulnie! ja mam swój ale już mi się za ciasno zrobiło ;) marzy mi się jeszcze przestrzeń na stół do maty do krojenia i wiecznie rozłożona deska do prasowania :)wtedy byłby raj na ziemi ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny i przytulny kącik. Mąż mi też taki obiecał jak już będziemy na swoim... więc troszkę Ci zazdroszczę ;-)) Bardzo mi się podoba ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ulinkap Ja o Swoi marzyłam przez rok, o więszym na razie nie mam co arzyc brak miejca więc wiem że nie powstanie. Ale świetnie by było mieć stól do krojenia i deskę z żelazkiem pod ręką.
    Oaza ja też nietórym blogerką zadrościłam i w końu się doczekałam. Ty też się doczekasz Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.