środa, 22 grudnia 2010

Paczuszka wymiankowa i zaległości...

          Od ostatniego posta to jest 10 dni temu trochę się wydarzyło i zaległości narobiło. Wybaczcie mi, ale siła wyższa. Rozłożyła mnie choroba na 3 dni, znikł mi internet po dwóch dniach szczęśliwie się odnalazł.
Ja jak tylko się pozbierałam za sprzątanie się zabrałam i za nim się obejrzałam  jest już 22 grudnia. A ja mam jeszcze tyle do zrobienie.
Powstało trochę ozdób świątecznych.. Niestety nie mam czasu im fotek cyknąć. Myślę że jutro powstaną to się pochwalę.
           Bo wiecie powstał w końcu mój kącik, i już nawet w nim szyłam ;-) ( Normalnie cieszę się jak dziecko. ) Pościel do Alusiowego łóżeczka dla lalek które dostanie pod choinkę. Ale o tym łóżeczku to po świętach.
 A kącikiem myślę że pochwalę się dzisiaj wieczorkiem.

           Niedawno dostałam cudną paczuszkę z wymianki  Świątecznej misz masz u  Lucynki. Paczuszkę dostałam od AGU- SIA.
Paczuszka przyszła gdy byłam u mamy, oczywiście ciekawski mąż ją otworzył i przez telefon mi zdawał relacje jakie cudeńka dostałam. Ale gdy ją sama zobaczyłam od razu zapomniałam że jestem zmarznięta, zmęczona i zła. Moja Alusia kochana ma ostatnio szał na chodzenie. Wszędzie chce na nogach. Nie autem nie sankami. I wyprawy po zakupy lub do mamy po tym śniegu trwają wieki.
Ale już wracam do paczuszki
          AGU-SIU bardzo Ci dziękuje za tak śliczną paczuszkę.
Ciasteczko pyszne do kawki, mikołajki hymm tu by się trzeba Alusi pytać. Myślę że smakowały, w krótkim czasie znikły.  Podobnie jak krążek czekoladowy z milki został pochłonięty przez męża, tylko to duże dziecko dopytywało się o jeszcze.
Widać każdy coś znalazł w paczuszce dla siebie.
A ja zaplanowałam gdzie stanie świeczuszka, uśmiechnięty mikołajek gdzie zawiśnie. Zresztą co tak będę opisywać zobaczcie same jakie cacka dostałam.


        Kochana najbardziej to Ci dziękuję za kolczyki. Uwielbiam je a te są ślicznie fioletowe. Wystąpię w nich na święta.


A ja kończę i zmykam prasować bo mam wielki stos. Trochę wcześnie ale to nic Alusia śpi wstanie pewnie o 7 to wszystko opornie będzie szło.
Pozdrawiam

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że paczuszka dotarła i że podczas podróży nic jej się nie stało (troszkę się tego obawiałam). Mój Pawełek, jak był w wieku Twojej córeczki, też był piechurem. Ile wspólnie kilometrów zrobiliśmy. Pozdrawiam. Aga

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.