poniedziałek, 27 grudnia 2010

Święta, Święta i po Świętach...

             Były i nie ma. Tyle czekania, sprzątania, szykowania, stresu. A tu pyk święta przyszły i poszły.
Moja mama stwierdziła że święta powinny być przez tydzień, tylko wtedy człowiek w ogóle by się nie mógł ruszać.
Taki urok świąt. Miłe, ciepłe chociaż zimową porą ale rodzinne...
             Nie wiem jak Wy, ale ja w tym roku nie wiedziałam w co ręce wsadzić, co pierwsze zrobić. Ale dałam rade zdążyłam ze wszystkim... No prawie wszystkim.
Nie zdążyłam pochwalić się Wam jak wygląda moje gniazdko na święta. Brakło czasu. Jakoś tak czas się rozciągnąć nie chciał, a nawet miałam wrażenie że się skurczył.
            
           Niestety w tym roku u nas choinki był brak, wyparowała gdzieś z piwnicy, znikła. Ja to mąż stwierdził poszła chyba w tany. Z pomocą kogoś.
Mówi się trudno na przyszły rok kupimy choinkę a po świętach schowamy u mamy w piwnicy. Tam dziwnym trafem nasze rzeczy nie dostają nóg w prezencie i na spacerki wieczne nie wychodzą. Ale mniejsza z tym...
           Na stole miałam choinkę ;-) Nie pamiętam jak się nazywa, mąż ja kupił w biedronce za 5 zł, troszkę ją ozdobiłam i nawet ładnie wyglądała. Na stole miejsce zajął także stroik. Stroik 3 letni w tym roku trochę odnowiony. Dodałam mu czerwoności trochę i od razu się zrobił weselszy.


        Nie wyobrażam sobie świąt beż lampek choinkowych. Tylko teraz to moje lampki są bardziej okienne. Ile uroku wniosły do pokoju.
Fajnie tak wieczorkiem zasiąść w fotelu, albo na łóżku się położyć gdy lampki sobie świecą.


        Pamiętacie moje bałwanki wyszywane bombki. W tym roku rozeszły się po mieszkaniu. Kilka zamieszkało na półce w pokoju.


        Po raz pierwszy kupiłam sobie gwiazdę betlejemską. Kwiat miała stanąć na stole, ale za bardzo interesowała Alusię. I przeniosłam ją na szafeczkę w kącik, który bardzo rozweseliła.


       W kuchni oczywiście też mam świątecznie. A jak..
Na lodówce mam stroik w kuli, z odrobiną choinki i cudnie pachnącą suszoną pomarańczką.


       Na komodzie skryły się wyszywane bałwani i jeden szyty białasek, wraz ze świeczuszkami. Które wieczorkiem sobie zapalam.


      Moją ukochaną starą patere po babci, którą wykorzystuje na stojak pod owoce też przyozdobiłam.
Z pomarańczkami i wstążka ślicznie wygląda.


I tak kochane w święta strojnie w domku było, jest nadal strojnie ale to już nie ten urok. Nie ta magia co w święta.
       Pozdrawiam.


3 komentarze:

  1. Pięknie ustrojony dom ;-)) Ten stroik w kuli śliczny jest. Kiedyś podobne ozdoby zrobiłam na stół w szklankach ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspolczuje wyparowania choinki. swoja droga ciekawe, czy tem kto ja sobie "pozyczyl" mogl spokojnie spedzic swieta w jej towarzystwie. Polecam na przyszly rok zywa choinke. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dziekujemy za wspólna zabawę:)
    A już nie długo rozpoczniemy jeszcze jadą zabawę więc zapraszamy do śledzenia :)

    No i panuje tu piękny wystrój :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.