wtorek, 2 marca 2010

          Bardzo mi się spodobało dawanie wyróżnień- nagradzanie Waszych blogów i postanowiłam stworzyć własne wyróżnienie. Mam nadzieje że spodoba się wam i z chęcią będziecie nim obdarowywać innych.


          Na początek postanowiłam wyróżnieniem obdarować kilka ślicznych blogów:
SPARROW
SILANNA
Roszpunka
Rozita

Pozdrawiam ;-)

Pięknie dziękuje

           Bardzo się cieszę. Dostałam wyróżnienie od Zuzula. Ślicznie dziękuje


Bardzo serdecznie chciałam przekazać wyróżnienia dalej :
Violetka
savannah
ASIOREK
ANIOŁY ANIELKI
MILAJO
SILANA
NIEDZIELKA
Serdecznie pozdrawiam i życzę miłego dnia ;-)


poniedziałek, 1 marca 2010

Troche pisklątek

           A u mnie już po woli się wyłaniają ozdoby Wielkanocne.
Zbliża się coraz szybciej Wielkanoc. Niedziela Palmowa, skrobanie pisanek, poranny spacerek w sobotę na Święconkę, niedzielne śniadanko które by chciało się żeby tak przez cały dzień trwało. Szczególnie wtedy gdy słonko święci za oknem i pachnie wiosna. I chyba najbardziej lubiany dzień przez dzieci Lany Poniedziałek.

Przez ostatnie 5 dni powstało 6 pięknych pisklątek. W pięknych kolorowych pisankach, 
        Pisklaczki upiększa nam pokój na święta. Muszę wam powiedzieć że bardzo lubię Święta Wielkanocne. Robienie a raczej drapanie pisanek, to wieczorne siadanie z mężem przy stole i wspólne jedzenie jajek. Och chyba człowiek nigdy nie zjada tyle jajek co w Wielkanoc. Całkiem inaczej wtedy smakują.



Pisklaczki początkowo miały zawisnąć w oknie na żyłce, ale robiąc dzisiaj obiadek znalazłam długie wykałaczki i pomyślałam że pisklaczki ślicznie będą wyglądały kiedy je się przyklei do tych wykałaczek i np; wbije się je do kwiatków.


A u was moi drodzy tworzą się już ozdoby Wielkanocne ?
Ja aktualnie wyszywam śliczne zajączki. Myślę że do Wielkanocy powstanie jeszcze kilka ślicznych ozdób.
Serdecznie pozdrawiam i życzę miłej nocki ;-)

Zassalo mnie

         Zassało mnie i to mocno w mój świat nitek. Nitki centymetrami i metrami znikają z mojego kufereczka tworząc obrazy.
         I tak na poprawę nastroju ( haftowanie mnie wycisza uspokaja ) wykorzystując okazje że z takich a nie innych względów co trochę byłam u mamy z Alusia mogłam sobie pozwolić na wielkie wyszywanie. Czego niestety skutkiem było zaniedbanie bloga. No ale wróćmy do moich dzieł którymi chce się pochwalić.
         Więc na poprawę nastroju stworzyłam piękne kwiaty jabłoni. Kwiaty  tymczasowo wiszą w mojej maleńkiej kuchni, ale mam nadzieje że niebawem zawisną w bardziej dogodnym miejscu. 

  

A takie oto dwa motorki jak mówi Alusia "brum brum" powstało dla mojego kochanego męża na urodziny, które już niebawem. Mam nadzieje że będzie z nich zadowolony. Nieraz mówił że chciał by sobie kupić
motor.
 Za 10 dni się okaże czy podoba mu się taki prezent.