sobota, 10 kwietnia 2010

Pamiętajmy- zapalmy znicz

http://wirtualnyznicz.pl/zapal.html?pid=612288

 na tej stronie można zapalić wirtualny znicz na znak pamięci za ofiary dzisiejszej katastrofy [*]

TRAGEDIA

           Brakuje słów.
W takiej chwili człowiek ma pustkę w głowie, niby spokojny poranek sobotni ale z jaka wielką tragedia dla polski


"Wieczny odpoczynek racz im dać Panie,
                                                    A światłość wiekuista niechaj im świeci.
                                               Niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen."

.

wtorek, 6 kwietnia 2010

Święta, świeta i po świętach....

         Tyle sprzątania i szykowania a święta jak z procy przeszły. Ale za to w tym roku święta były bardziej wesołe niż zeszłoroczne.
        W zeszłym roku zaraz przed świętami zmarł mój tato i dziwne były święta. Pierwsze święta bez taty, dlatego pełne smutku i żalu i z ciągłym pytaniem  '' dlaczego...? " A w tym roku mimo tego że to rok po śmierci taty jakoś weselej było, może dlatego że minęło trochę czasu...

              

          W sobotę z rana poszliśmy poświęcić pokarmy. Alusia dzielnie niosła swój koszyczek do kościoła i z powrotem.

            Po obiadku pojechaliśmy do parku ze zwierzątkami na dłuższy spacerek.Odwiedzić zwierzątka po zimowej przerwie.
Z zeszłego roku Alutka pewnie nic nie pamięta ale w tym roku jej się bardzo podobało, szczególnie zwierzątka.

  

           Pogodę na spacer mieliśmy świetną. Słoneczko nam świeciło, nie wiało i w miarę ciepło było.

             W Niedziele Wielkanocną przed południem wraz z mężem wyruszyliśmy w drogę do mamy. Na nóżkach - a co spacerek świąteczny, taki dłuższy ;-) Od nas do mamy jest tylko 5 kilometrów. Droga w miarę przyjemna więc miło się szło.
             Po obiadku u mamy, poszliśmy na spacerek z Mamą, Alusią i koleżanką Ewelina. Do lasku niedaleko mamy bloku. Alusi się podobało, wybiegała się po lasku, wyskakała wypiszczała. Ala bardzo lubi takie spacerki.


               Było bieganie z górki na pazurki z babcią, goni goni z patykiem, potem pisz pisz po piasku.


              A mówię wam jak super pachnie w lesie. Ja i Ewelina zrobiłyśmy sobie świąteczne bukieciki z bazi i brzozy. Będę mieć zielono w wazoniku w domku jak tylko się liście rozwiną


                 A wczoraj z rana nie miła niespodzianka za oknem. Pochmurno i deszczowo. Niestety przyszło nam do domku wracać tramwajem. Spacerku niestety nie było ;-( Mocno zlanego dyngusa też nie, najwyżej co to z nieba zlany przez deszczyk.
I tak kochani święta szybciutko uciekły. Ale za to jajka gotowane na twardo- pisanki jak smakowały. Nie wiem czy wy też tak macie ? Ale mi jajka jakoś inaczej smakują w  Wielkanoc i mogę ich zjeść dużo. Smakują mi tak jak by były moim ulubionym danie, ale tylko na te dwa dni. ;-)

       Na koniec chciałam się pochwalić wam moim żakiecikiem który uszyłam sobie 6 lat temu na maturę...
W czasie porządków odnalazł się u mamy w szafie, niestety w spodnie które do niego sobie uszyłam już się nie mieszczę, ale w żakieciku świetnie mi się chodzi i dalej tak samo bardzo mi się podoba jak wtedy gdy go uszyłam.


Pozdrawiam i życzę wam słonecznej pogody, bo niestety u mnie zimno i deszczowo ;-|)