wtorek, 4 maja 2010

Serwetki

           Nie wiem jak wam , ale mi widocznie deszczowa pogoda służy. Mamy 4 maja i od czterech dni pada pada i wypadać się nie może. Ale u mnie są widoczne plusy takiej pogody i pobytu u mamy.
Niestety dostępu do maszyny nie mam a czymś trzeba było zająć ręce, więc w ruch poszło szydełko i w 3 dni powstały dwie cudowne serwetki.

             Strasznie mi się podobają. I nawet w trakcie robienie nie musiałam nic pruć co rzadko mi się zdarza. Lubie gubić oczka jak robię na szydełku. Serwetki powstały z kremowej cienkiej wełny. Marzy mi się zrobić taka ogromniastą serwetę ale nie wiem czy będę mieć tyle cierpliwości.
            Zdjęcia robiłam u siostry w pokoju. I przy okazji chciałam pochwalić chłopaka siostry który zrobił jej świetne półki w ścianie podświetlane. Ekstra to wygląda.


Myślę że niebawem się zrobi ciepło, chyba że popada jeszcze parę dni i pozwoli mi pogoda nadgonić z szyciem. Ale jak wytłumaczyć dziecku że nie można iść na dwór bo leje ;-(
Na koniec jeszcze raz moje dwie serwetki.
Pozdrawiam