sobota, 14 sierpnia 2010

Ogóreczki w musztardzie- Przepis

            A podzielę się z Wami przepisem na ogóreczki, niech każdy kto może się nimi zajada. ;-)
    
                       Zalewa :                        
                                          5 i pół szklanki wody. szklanka octu, szklanka cukru, 2 łyżki soli.
           
                         Wszystko wymieszać razem i zagotować, następnie ostudzić, dodać 5 łyżek musztary.
                         Wymieszać dokładnie, aby nie było grudek
 Ja używam musztardy sarepskiej. Musztardę dodaje do ciepłej zalewy.

                         Do słoika:
                                         Liść laurowy, ziele angielskie, czosnek i ogórki.
                         Zalać zalewą ogórki w słoiku.
                         Pasteryzować od 5 do 7 minut.
Ogórki obrać ze skóry. Ogórki mogą być w całości, w ćwiartkach, lub plasterkach.

Życzę smacznego. Pozdrawiam ;-)
                       

czwartek, 12 sierpnia 2010

Ogórkowo- musztardowo

           Dzisiejszy dzionek był ogórkowo musztardowy. Uwielbiamy ogórki w musztardzie. Dlatego co roku robię kilkadziesiąt słoików. Dzisiaj wyszło dwadzieścia. Dziesięć sałatki i dziesięć w kawałeczkach. 


         Najpierw było wielkie mycie, Alusia bardzo pomagała. Potem obieranie i krojenie w plasterki albo na ćwiartki. Potem układanie do słoików.



          W tym czasie zalewa już się gotowała. Ale pachniało ;-)
I w końcu wielkie zalewanie zalewą. Zakręcanie i pasteryzowanie.

I pyszne ogóreczki już gotowe.


A w tle moje kwiatki zza kuchennym oknem- begonie.



          W zeszłym roku się zniszczyły, a tegoroczne są cudne. Mam nadzieje że uda mi się je przechować prze zimę.
A w pokoju za oknem mam moje ukochane pelargonie. 

 


I tak nam dzionek, ogórkowo, słonecznie, gorąco zleciał.
Pozdrawiam

Naftowe panienki- jeszcze zaświecą

           Zobaczcie jakie cuda uratowałam przed nicością, zapomnieniem, śmietnikiem.

Dwie panienki naftowe, które o dziwo w tak  tragicznym stanie żyją (świecą) ;-) Nawet takie zardzewiała zaniedbane mnie cieszą. Będą po odnowieniu stałymi towarzyszkami nocnych wypraw na ryby lub długich wysiadywań na działce. Rozświetlą nam ciepłe, krótkie letnie noce.

Nawet Alusia była nimi zaciekawiona.


           I tak ratowanie naftowych panienek się rozpoczęło. Zaopatrzyłam się w kleszcze i śrubokręt i ogołociłam jedną z panienek. Z niemałą pomocą Alusi, która mi podkradała śrubokręt albo kleszcze. Nie ukrywam rdza się konkretnie wdała w panienki. Nie które elementy ciężko było rozdzielić. Ale po woli, delikatnie,cierpliwie się udało.

Najpierw wyjęłam  sukieneczki (klosze)- cenna rzecz


Zakurzone, zardzewiałe, ale już są domyte. Moczyły się tylko 3 godzinki i się domyły ;-)


I tak po woli, po woli oddzielałam każdą część.



        I tak jedna panienka jest goła. Mam nadzieje że uda mi się je ładnie odnowić. Przywrócić im nowy blask.
.
P.S. Mam nadzieje że podobają się wam zdjęcia w starym stylu. Pomyślałam że tak będzie ciekawiej.
      Pozdrawiam

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Moje zielone niebo na ziemi

           Dziewczyny nie wiem co i jak się dzieje z roślinkami, ale mi się to zbytnio nie podoba. Mój kawałek zielonego nieba pięknieje z każdym dniem, z każdą wizytą jest ładniej. Ale też smutno.;-(.
          A dlaczego ?
          Na działce mamy piękne drzewko -pigwę- ślicznie kwitnie na wiosnę a jesienią ma świetne owoce, w kształcie gruszki. No właśnie jesienią. Zrywałam je zawsze w połowie września. A nasza panienka pigwowa owoce już ma i to dość spore. I z tego moja mam i ja wywnioskowałyśmy że wrzesień pewnie już będzie zimny ;-(
 

       A dalej oprowadzę was po kącikach działki dokończonych, zapraszam Was przed skalniak.
Skalniak, skalniaczek kryje w sobie tyle tajemnic, tyle rzeczy. Proszę się teraz nie śmiać. Pewna pani kiedyś mi powiedziała że skalniaki buduje się na wszelkiej maści paściach i śmieciach.
 Więc ja i mój mąż żeby było według wskazówek szanownej pani ( a wierzcie mi na słowo ta pani ma piękne skalniaki na działce) wykopaliśmy dół. Do niego położyliśmy starą wannę, która kilkanaście lat stała w koncie działki i tylko psuła krajobraz. Kilka starych kurtek potarganych potłuczonych cegieł, butelek plastikowych i nie zliczona ilość gałęzi, po przycięciu drzew. A na to wszystko ziemia, kamyki różnej wielkości , koloru, składu. I tak powstała ozdoba działki.


           Nie wiem jak wam, ale mi się bardzo podoba skalniaczek. Roślinki różnej narodowości i kolorystyki. Kilka moich, parę podprowadzonych, parę darowanych i mamy kącik zagospodarowany.

A ten korzeń, od jakiś 10 lat jest na działce. Ozdabiał stary skalniak którego już nie ma , a teraz króluje przy nowym. ;-)

Ta trawka bardzo mi się podoba, dostałam ją od tej pani która doradzała jak budować skalniak.
Nie wiem jak wam się podoba dziewczyny ,ale ja jestem dumna z niego. Mam nadzieje że reszta zakamarków działki też tak pięknie będzie wyglądało.
A na koniec kwiatek który ślicznie kwitnie. Niestety nazwy nie znam. W zeszłym roku dużo ich pokwitało na działce zebrałyśmy z mamą nasionka i mamy teraz ślicznego kwiatuszka.


Pozdrawiam ;-)