sobota, 11 grudnia 2010

Zestaw małej kuchareczki

           Pan Mikołaj przynosząc prezenty w tym roku Alusi pomyślał trochę mamie i babci Ani. Alusia dostała swoją własną stolnice. Teraz wraz ze mną lub babcią Anią będzie mogła piec ciasta, robić pierogi i wiele innych mącznych rzeczy. Już nie będzie dochodzenia która teraz wałkuje- oczywiście zawsze według Alusi była jej kolej. Teraz pannica sama sobie gospodynią i panią na własnej stolnicy.


          Stolnica jest teraz numerem jeden w codziennych zabawach. Ala wszystkona niej robi. Kładzie na podłodze na stolnice kartkę i dawaj rysujemy kredkami, albo lepimy z plasteliny, czasem sobie pogra wałkiem albo tłuczkiem. Ciasto solne prawie co dziennie robię. A Alusia je wałkuje , lepi, przewraca i piecze w swoim piekarniku.
         Ale przyszedł czas żeby jechać do babi Ani. Oczywiście stolnica obowiązkowo jedzie. Jedzie ale w czym ? .
Pudełko w którym ją Alusia dostała potargało się przy rozpakowywaniu prezentu i stolnica pojechała w reklamówce.
      Pomyślałam skoro moja mała gosposia ma stolnice to trzeba by o fartuszku pomyśleć,w czymś musi piec.
I tak po drodze do mamy zakupiłam kawałek materiału w resztkach i powstał fartuszek z kieszonką.


      A że materiału zostało trochę to i powstała tasia na stolnice z kieszonką na fartuszek.


I tak teraz stolnica Alusi ma swoje okrycie na podróże między babą Ania a domkiem.


      Myślę że przez dłuższy czas stolnica będzie tak podróżować co wizyta u babi Ani to ze stolnicą. W końcu u babci zawsze się jakieś ciasto piecze. ;-)
   Pozdrawiam

    P.S Jak Wam idą przygotowanie do świąt. Moje po woli. Dekoracje świąteczne po woli się kończą ( niedługo się pochwale co stworzyłam na te święta), a sprzątanie stoi w miejscu. Ale myślę że ruszy do przodu od czwartku po wolnym męża. I skończonym kąciku do szycia. Wszystkie przydasie mam do szycia w torbach koło łóżka i szafy. Prace nad kącikiem stanęły na tydzień w miejscu, ale już ruszyły dalej i widać że się zbliżają do końca.

Dalej nie mam wiadomości od Ciapetkowo czy dostała moją paczuszkę z prezentami z candy. Nawet nie mam się Wam jak pochwalić co jej wysłałam, miałam awarie komputera i pokasowały mi się zdjęcia.

piątek, 10 grudnia 2010

Alusiowe spotkanie z Panem Mikołajem

          W tym roku do Alusi Mikołaj zawitał dwa razy. Radości co niemiara było i fura prezentów.
W końcu nie codziennie Pan w czerwonym ubranku się zjawia u dzieci i przynosi te wyczekiwane , wymarzone prezenty.


           Alusia postanowiła pomóc Mikołajowi i sama wypakowała prezenty z worka. 
Niestety mikołaj został zdemaskowany. Alusia w Mikołaju rozpoznała wujka Radka.
            Drugi mikołaj przyszedł gdy u Alusi była koleżanka Wiktoria. Tym razem Mikołajem stał się tata Alusi, który także został rozpoznany przez obie dziewczyny.




Ale ważne że dziewczyny miały dużo radości z Mikołaja i prezentów.
   
        A ja żeby mieć swój własny wkład w prezenty Mikołajkowe dla dziewczyn, uszyłam im po dżinsowej torebce na ich podręczne słodkości i tasie ekologicznej na zakupy.



Mikołajkowe prezenty rozdane, radość dzieci z tego wydarzenia bezcenna. Pamiętam jak ja kiedy byłam mała wyczekiwałam na Mikołaja i prezenty. Od razu przypomina mi się piosenka Majki Jeżowskiej

 

Pozdrawiam