piątek, 24 grudnia 2010

Wesołych Świąt


Już słychać kolędy,
Już pachnie świętami…
Syn Boży się rodzi,
By zamieszkać z nami.

W betlejemskiej grocie,
W żłóbeczku na sianie
I w każdym kościele
Jest Jego mieszkanie!

My więc jak pasterze
Do Niego idziemy,
Dziecięcą modlitwę
W darze Mu niesiemy.

Prosimy w modlitwie
O pokój na świecie,
By było szczęśliwe
Trzecie Tysiąclecie.

By jedność i zgoda
Wszędzie panowały:
Błogosław nam, Jezu,
Panie, Boże mały!







czwartek, 23 grudnia 2010

Mój kącik szyciowy

             W kocu jest, powstał mój kącik do szycia. Miał być na Mikołaja jako prezent od męża dla mnie. Niestety farba nie chciała schnąć i się trochę przedłużyło za nim powstał do końca.
Tak więc miesiąc byłam na walizkach ;-) Znaczy popakowana w torby które stały kolo łóżkach. Ale za to teraz mam moje królestwo.


          Ja też włożyłam trochę swojej pracy w powstanie tego kącika.
Dużo z was postarza meble, robi przecierki czy jak to tam zwiecie. Ja też postanowiłam spróbować. Stwierdziłam że jak będzie brązowo to będzie za ciemno.
I tak więc ma postarzony blat i szafkę na materiały


       Żeby moja szafka wyglądała na jeszcze starszą, wzięłam uchwyty od starych szafek z piwnicy. Podobno są mosiężne. Uchwyty te też dałam do szufladek do półki wiszącej.


      Półka jest podprowadzona z garażu. W sumie wisiała tam bezużyteczna, a mi się bardzo przydała. Była pomalowana na biało, pobrudzona smarem. A mąż i ja wyczyściliśmy ja, szufladeczki w środku i oto wisi mebelek z odzysku.


       W moim kąciku jest wszystko. Wszystko co potrzebne.
       Maszyna dostała swoje honorowe stałe miejsce. Na półce stoi szkatułka odnowiona, na niej mój nowy igielnik. Podczas porządków znalazłam mały koszyczek który też się przydał.



    Mam już kawałek świąt u sobie w królestwie. I ścianę płaczu jak to mąż określił. Jakieś pamiątki sobie przypinam na ścianę w tym blogowe. A co.. u siebie jestem.



     Dalej na półce siedzi panienka wygrana w candy a po bokach moje śliczne pojemniczki z ....
Jak to mąż określił rupieciami. ;-)


    A po mojej prawej stronie koło maszyny podręczne rzeczy, stos nici, tych często używanych i w glinianym dzbanku przydasie.
Dzbanek domaga się odnowy, ale czasu brak. W wakacje go wyczyściłam i niestety zapomniałam o nim. niepotrzebnie go schowałam do szafki. Ale jeszcze przyjdzie jego kolej.


        Tak prezentuje się moje królestwo. Które stoi troszkę samotnie teraz, nie ma czasu na szycie. Po świętach to nadgonię.
         Wczoraj wieczorem mąż powiedział że moje poniewieractwo po kuchni z szyciem się już skończyło.
      Biegnę kochane obiadek robić i kończyć dekorowanie domku. Jeszcze stroik na stół dokończę, wieczorkiem się nim pochwale..
Pozdrawiam

Choikowy czas

           Uszyłam sobie cztery śliczne choineczki. Ale długo się nimi nie cieszyłam. Rozeszły się jak ciepłe bułeczki.
          Jeszcze dzisiaj z rana miałam trzy, i te trzy panny choi nkowe Wam prezentuje.


              Pierwsza choineczka zagościła u szwagierki, druga u mamy i siostry a mi zostały dwie. I te dwie mocno trzymam i nie oddam. Są tylko moje.
A miał być mały lasek choinkowy na stole.
Pozdrawiam.

środa, 22 grudnia 2010

Paczuszka wymiankowa i zaległości...

          Od ostatniego posta to jest 10 dni temu trochę się wydarzyło i zaległości narobiło. Wybaczcie mi, ale siła wyższa. Rozłożyła mnie choroba na 3 dni, znikł mi internet po dwóch dniach szczęśliwie się odnalazł.
Ja jak tylko się pozbierałam za sprzątanie się zabrałam i za nim się obejrzałam  jest już 22 grudnia. A ja mam jeszcze tyle do zrobienie.
Powstało trochę ozdób świątecznych.. Niestety nie mam czasu im fotek cyknąć. Myślę że jutro powstaną to się pochwalę.
           Bo wiecie powstał w końcu mój kącik, i już nawet w nim szyłam ;-) ( Normalnie cieszę się jak dziecko. ) Pościel do Alusiowego łóżeczka dla lalek które dostanie pod choinkę. Ale o tym łóżeczku to po świętach.
 A kącikiem myślę że pochwalę się dzisiaj wieczorkiem.

           Niedawno dostałam cudną paczuszkę z wymianki  Świątecznej misz masz u  Lucynki. Paczuszkę dostałam od AGU- SIA.
Paczuszka przyszła gdy byłam u mamy, oczywiście ciekawski mąż ją otworzył i przez telefon mi zdawał relacje jakie cudeńka dostałam. Ale gdy ją sama zobaczyłam od razu zapomniałam że jestem zmarznięta, zmęczona i zła. Moja Alusia kochana ma ostatnio szał na chodzenie. Wszędzie chce na nogach. Nie autem nie sankami. I wyprawy po zakupy lub do mamy po tym śniegu trwają wieki.
Ale już wracam do paczuszki
          AGU-SIU bardzo Ci dziękuje za tak śliczną paczuszkę.
Ciasteczko pyszne do kawki, mikołajki hymm tu by się trzeba Alusi pytać. Myślę że smakowały, w krótkim czasie znikły.  Podobnie jak krążek czekoladowy z milki został pochłonięty przez męża, tylko to duże dziecko dopytywało się o jeszcze.
Widać każdy coś znalazł w paczuszce dla siebie.
A ja zaplanowałam gdzie stanie świeczuszka, uśmiechnięty mikołajek gdzie zawiśnie. Zresztą co tak będę opisywać zobaczcie same jakie cacka dostałam.


        Kochana najbardziej to Ci dziękuję za kolczyki. Uwielbiam je a te są ślicznie fioletowe. Wystąpię w nich na święta.


A ja kończę i zmykam prasować bo mam wielki stos. Trochę wcześnie ale to nic Alusia śpi wstanie pewnie o 7 to wszystko opornie będzie szło.
Pozdrawiam