Deszczowe dni służą szyciu.
Moja Panna Alusia się pospała a ja w końcu uszyłam kosmetyczki. Leżały ze trzy dni i czekały aż mocy nabiorą do wykończenia.
W sumie nawet szybko powstały, dzięki też za sprawą stopki do zamka krytego. Ułatwił mi szycie ;-)
Kosmetyczek powstało trzy. Każda z przeznaczeniem dla kogo. Kwiecista i czarna( ze skóry) mają w środku kieszoneczki. Mała- zielona jest bez kieszonki. Tak sobie siostra zażyczyła.
Zielona dla siostry:
Kwiecista dla mnie do kompletu z torebką:
Czarna leży grzecznie w szafie i czeka na urodziny szwagierki :
U mnie od dwóch dni pada. Snujemy się z Alusia po mieszkaniu i szukamy zajęć. Wesoło mamy. Tylko ja jakaś padnięta jestem. Wstaje zmęczona i zmęczona idę spać. Nie wiem czy to przez tą pogodę czy znowu mnie jakieś choróbsko bierze. Mam jakiś dziwny ucisk na klatkę piersiową.
No dobra koniec żalenia
Życzę dużo słoneczka
Pozdrawiam ;-)
Pełna chata :)
4 godz. temu




Piękne kosmetyczki :) cudne podszewki
OdpowiedzUsuńZ tym zmęczeniem to jakbym siebie słyszała. Każdy padnięty przez tą pogodę, eh
Ale śliczne! Zazdroszczę talentu :)
OdpowiedzUsuńPięknie Ci wyszły te kosmetyczki :)
OdpowiedzUsuńKosmetyczki są piękne. Podziwiam Twoją precyzyjność w szyciu.
OdpowiedzUsuńmoja córeczka też będzie miała na imię Ala! :) beżowa kosmetyczka jest prześliczna. Pozdrowienia ślę :)
OdpowiedzUsuńKosmetyczki wyglądają wspaniale :)
OdpowiedzUsuń