Wróciłam po remoncie, przemeblowaniu, niekończącym się sprzątaniu.
Wrócić wróciłam do blogowego świata z radością. Ale i ze złością i smutkiem.
Zdech aparat. Mój pamiętnik chwil. Zech na dobre i tak zostałam bez okna dla Was. Bez możliwości robienia zdjęć. Czuję się jak by mi zabrano zabawkę. Czym ja będe cykać zdjęcia ;-(
Przez najbliższy rok mogę tylko marzyć o aparacie. No ale mówi się trudno to tylko życie.
Co do życia. Ucieka mi przez palce, biegnie nimi można powiedzieć ze leci jak woda z kranu odkręcona na maksa.
Szło po woli, płynęło a teraz...
Poszłam do pracy. Ogarnęłam wszystko, na nowo ułożyłam plan dnia dla naszej trójki. Który bardzo ruchomy w zależności od dniówek męża.
Niestety nie pokaże Wam jak mam w domku po remoncie ;-( A nieskromnie powiem że mam ślicznie. Znaczy Naszej trójce się bardzo podoba. Myślę że Wam też by się spodobało.
Nie pochwalę się spódniczką którą uszyłam od tak sobie. I świetnie mi się w niej chodzi.
Nie pochwalę się moim nowym kącikiem szyciowym. Nowym miejscem mojego Łucznika.
Powstało kilka pomysłowym rzeczy w tym tygodniu. Wpadły do głowy od tak jak przeglądałam
poradnik uszyj w jedno popołudnie.
Pozdrawiam i życzę miłej nocy.
P.S. A mam bezbarwny wpis ;-(
Pełna chata :)
4 godz. temu




Witaj! Dobrze, że jesteś!! :) No chyba nie zamierzasz sobie odpuścić? Rozejrzyj się, kto ma pożyczyć choćby na godzinkę aparat - na pewno jakaś dobra dusza Ci użyczy by pocykać raz na ruską wiosnę i wrzucić na bloga! Domagamy się wpisów, zdjęć i inspiracji płynących z Twoich rączek!! No i oczywiście nowe lokum dla Łucznika też chętnie obejrzemy razem z resztą chałupy ;))) Hi!
OdpowiedzUsuń