piątek, 18 listopada 2011

Świąteczne podkładki

           Nie mogłam spać w nocy. Mimo że późno skończyłam szydełkować, oczy miałam zmęczone.
Po godzinie przewracania się na łóżku z boku na bok wstałam i zasiadłam do maszyny.
            W nocnej ciszy, spokoju powstały świąteczne podkładki. Sześć małych i dwie duże, ale musi powstać jeszcze jedna w wolnej chwili duża dla Alusi.
            Oto efekty mojej nocnej dłubaniny.




Strasznie mi się podobają te choineczki. Mąż mówi że nieźle to wyszło.
Z obecnym Łucznikiem nie mam problemu z zygzakiem. Nie tnie się, nitka się nie rwie nie pląta się.
Świetnie mieć dobrze szyjąca maszynę w domu
          A ja mam już pomysł na obrus na stół kuchenny;-)

1 komentarz:

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.