piątek, 30 września 2011

Wróciłam

            Wróciłam po remoncie, przemeblowaniu, niekończącym się sprzątaniu.
Wrócić wróciłam do blogowego świata z radością. Ale i ze złością i smutkiem.
Zdechł aparat. Mój pamiętnik chwil. Zdechł na dobre i tak zostałam bez okna dla Was. Bez możliwości robienia zdjęć. Czuję się jak by mi zabrano zabawkę. Czym ja będę cykać zdjęcia ;-(
Przez najbliższy rok mogę tylko marzyć o aparacie. No ale mówi się trudno to tylko życie.
               Co do życia. Ucieka mi przez palce, biegnie nimi można powiedzieć ze leci jak woda z kranu odkręcona na maksa.
 Szło po woli, płynęło a teraz...
                Poszłam do pracy. Ogarnęłam wszystko, na nowo ułożyłam plan dnia dla naszej trójki. Który bardzo ruchomy w zależności od dniówek męża.

                Niestety nie pokaże Wam jak mam w domku po remoncie ;-( A nieskromnie powiem że mam ślicznie. Znaczy Naszej trójce się bardzo podoba. Myślę że Wam też by się spodobało.
               Nie pochwalę się spódniczką którą uszyłam od tak sobie. I świetnie mi się w niej chodzi.
                Nie pochwalę się moim nowym kącikiem szyciowym. Nowym miejscem mojego Łucznika.
      Powstało kilka pomysłowym rzeczy w tym tygodniu. Wpadły do głowy od tak jak przeglądałam
poradnik uszyj w jedno popołudnie.

 Pozdrawiam i życzę miłej nocy.

P.S. A mam bezbarwny wpis ;-(