poniedziałek, 19 listopada 2012

Pracowty ranek...

             Jak dobrze nieć wolne... chociaż jeden dzień ;-)
  Sama rano w domu, sama... z kawą, moim Łucznikiem i szmatkami- SAMA...
Mąż na rano w pracy, Alutka do przedszkola odprowadzona, obiadek wstawiony a ja się zaszyłam w moim kąciku.
I tak szyłam i szyłam, cięłam, docinałam, doszywałam obszywałam i podgoniłam z poszewkami na święta.
A że trochę tych poduś do ubrania mam z tych trzech zaczętych jestem strasznie dumna. Jeszcze na trzy pozostało wykombinować ubranka.

Anioł był pierwszy i szybko z nim poszło tylko mu jeszcze oczek i włosków brakuje...


Z bałwankami już trochę dłużej zeszło i się trochę bałaganu przy nich trochę narobiło ;-)
Z każdą dociętą szmatką coraz weselej się robiło na materiale


Nocne domki zaczęte, ale nie skończone... ;-)
Brakło mi czasu... Szybko od 8 do 14 zleciało.



Biegiem ogarnęłam kącik, środek podłogi w pokoju ( tam też zawsze robię szmatkowy bałagan ) i biegiem po Alutkę.

Pozdrawiam ;-)

4 komentarze:

  1. Poszewki świetne, do bałwanków nie sposób się nie uśmiechnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne podusie, ta z aniołkiem szczególnie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam do mnie po nominację :)

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.