sobota, 5 października 2013

Sesyjnie...

            Co zrobić z dużą ilością materiału ?
Nie tylko można coś z niego uszyć ale stworzyć domowe studio fotograficzne i się świetnie całą rodziną bawić.

Ja i Ala wystąpiłyśmy w roli modelek, niestety taty-męża nie udało się nam postawić przed aparatem...




  

Więcej zdjęć TUTAJ 

Pozdrawiam DudiTka


środa, 11 września 2013

Szydełkowo- kwiatowe zawieszki..

                  Pewna osoba X której ukradła mi w prac zawieszkę ukochanego małego pieska od kluczy.
Ja należę do tych osób które lubią mieć zawieszki przy kluczach i dlatego powstały kwiatowe zawieszki.


Jedna zawitała przy kluczach od domu , druga przy kluczach od pracy.


A dwie czekają ... czekają na swojego właściciela :-)



Pozdrawiam życzę miłej nocy

sobota, 31 sierpnia 2013

Kolejna serweta...

                  Ostatnio zrosłam się z szydełkiem. Mało co się z nim rozstaję.
Powstają  serwety i inne cuda w ekspresowym tempie. A to za sprawą złości.

           W pracy trochę napięta atmosfera. a przy szydełku jakoś się odprężam i wyciszam.
I w taki sposób powstają szydełkowe cuda.
Dzisiaj pokaże Wam serwetę kremową.


                      Wyszła dosyć duża. Trochę źle ją było napiąć  żeby się ładnie wykrochmaliła.



             Sfotografowałam ją na jednej ze ścian domku....
Lubie fotografować moje wypociny. Chociaż ciężko jest znaleźć fa jny "kawałek podłogi" w tym przypadku kawałek ogródka lub podwórka.

               Mamy od kilku dni dość chłodną pogodę i rozchodniki się ładnie zaczęły rozrastać ;-)



                  Te tutaj są posadzone w starym garnku, obłożonym kamieniami. Lubie na nie patrzeć.


Pozdrawiam DudiTka

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

By się nie zgubić, gdzie się czytało....

                   Ostatnio dużo czytam, dużo.
                   Poczta pantoflowa książek uruchomiła się pełną parą. Książki wędrują od sąsiadki do sąsiadki. Wszystkie cztery pochłaniamy książki jak najsmaczniejsze danie.
Trylogię   Eriki Leonard Pięćdziesiąt twarzy Greya oraz
               Sylvia June Day  Dotyk Crosa pochłonęłam w niecałe dwa tygodnie.

       I te wciągające książki natchnęły mnie do zrobienia zakładek do książek. Powstało kilkanaście.
Dla mnie i sąsiadek, by się nie zgubić gdzie się czyta, lub zaznaczyć ulubiony moment.


                 Zielona ( listkowa ) i różowa ( kwiatowa ) były prezentem da sąsiadek.
Oddając książki zakładki włożyłam do środka książek. Mam nadzieje że się spodobały sąsiadką ;-)




               Kremowa, tą najbardziej lubię, najbardziej mi się podoba...

 
                Błękitne zakładki ...






Pozdrawiam DudiTka

wtorek, 13 sierpnia 2013

Szydełkowe beżowe podkładki....

                Podczas leniwego dnia nad wodą powstały 4 beżowe podkładki.


Te podkładki to chyba jedyne które nie robiło mi się za szybko. Trochę opornie szło ich dzierganie.





Pozdrawiam
DudiTka

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Pomocyyy....

                  Miałam kilka komentarzy do mojego ostatniego posta o porcelanie. Zaznaczyłam je kliknęłam opublikuj i.... znikły gdzieś w przestrzeni bloga.
Pod moim postem ich nie ma....
Też tak macie ?

Czas na herbatę... Zapomniana serweta

                   Na herbatę ... taką zimną zmrożoną. Hymmm.
A jak herbata, albo kawa to podana w dobrym stylu musi być ;-)

        
           Od pewnego czasu marzy mi się komplet filiżanek do tego dzbanek, cukiernicza i dzbanuszek na mleko. Ale tylko się marzy. Na razie brak przypływu większej gotówki.
Chociaż czasem marzenie się spełnia. Może nie do końca tak jak chcemy ale w pewnym stopniu...

              Podczas porządków w piwnicy i przeglądaniu tego co tam teściowa wyrzuca znalazłam porcelanowy komplet.


               Stary, stary.... Teściowa mówi że odkąd ona pamięta był zawsze u niej w domu. Podobno go babcia dostała w prezencie urodzinowym.
                 Niestety komplet niekompletny ;-( Brak pokrywki od dzbanka i cukiernicy...


Ale i tak jest śliczny podoba mi się bardzo.
           Błękitny pasek i złote zdobienia oraz kolor kompletu- kremowy, mają w sobie ten urok starości. Tą nutkę niewiedzy....
Kto, kiedy i co z filiżanki pił.
Co było w dzbanku czy na pewno kawa lub herbata?
 A czy na talerzykach gościło czasem cisto, albo ciastko ?
Od tak dla osłody...


                Myjąc ten komplet przypomniało mi się o serwecie którą niedawno skończyłam i bidula leżała w koszyku czkając na wykrochmalenie.
Akurat ślicznie błękit serwety pasuje do kompletu.




Pozdrawiam 
Życzę słonecznego tygodniach...
Tylko może troszkę chłodniejszego tak z 5 stopni ;-)

P.s. Trzymajcie za mnie kciuki wracam do pracy po 111 dniach L4. 
Pomyśleć że jeszcze nie tak dawno trzęsłam się ze strachu prze operacją a tu już tyle dni od niej minęło

sobota, 3 sierpnia 2013

Serweta

                  Kolejna serweta....
             Ta powstała od tak sobie, bo podobał mi się wzór ;-)


                       Dwa no może trzy popołudnia kiedy Ala nie chciała na raz za dużo rzeczy od mamy ( czyli mnie ) i powstała kremowa serweta.


        Początkowo miała być na stolik dna mój mały balkoniku, na długi zielony obrus.
        Ale niestety obrus znikła ;( w niewyjaśnionych okolicznościach w których podświadomie czuję że maczał mąż rączki.

Miłej nocy ...
DudiTka

sobota, 27 lipca 2013

Serweta

                   Dzisiaj chciałam się Wam pochwalić serwetą błękitną która powstała dla kuzynki.




Bardzo szybo się ją robiło i łatwo.
Nie powiem było mi trochę żal się z nią rozstawać bardzo mi się spodobała ;-)

Serweta bardzo się spodobała nowej właścicielce.


Pozdrawiam .
Życzę miłej niedzieli
DudiTka

P.S. Uwielbiam wieś. Te widoki pól


piątek, 12 lipca 2013

Podkładki

                   Bambusowe duże podkładki gdzieś znikły ze stołu w pokoju. Znalazły się po tygodniu....w Alusiowym domku.

                      Nic innego mi nie pozostało jak tylko uszyć nowe.
W taki sposób powstały cztery duże, cztery małe i jedna średnia. Wszystkie mają dwie strony "użytkowania"

Moją ulubioną stronę beżową wzorki czarne i czerwone.


Oraz stronę w bordowo białą kratkę a lekkimi białymi kwiatami.


                Przy okazji w tle na fotelach możecie też podejrzeć nowe poszewki.
A na dolnej półce ławy są moje ukochane kaktusy i parę książek czekających w kolejce do czytania.




Z rana w Sobotę życzę Wam smacznej kawki.
Moja będzie na pewno  z książką w towarzystwie.

Pozdrawiam DudiTka



środa, 3 lipca 2013

Czy wy też zdrabniacie imiona ?

                     W zeszłym roku na  jednym z forum dyskutowałyśmy z mamami na temat zdrabniania imion dzieci.
Szczerze powiem że zapomniałam o tym, ale komentarz u mnie na blogu anonima przypomniał mi.

Pomijam kwestię że dodając komentarz jako anonimowa osoba wypadało by podać swoje imię, żeby w razie odpowiedzi wiadomo było do kogo się zwracamy.

Anonim napisał  "Czy Alusia nie może być po prostu  Ala?"

Dla mnie nie, nie może, nie teraz...

Drogi anonimie nie wiem w czym Ci przeszkadza Alusia zamiast Ala...

    Teraz mając pięć lat nie jest Alusia, Alutka, Lutka.
    Ala, Alicja będzie za jakiś czas. Za rok jak pójdzie do szkoły.Dla mnie Ala czy Alicja to tak wyniośle brzmi.   Na razie jest mała i takie zdrabnianie jej na pewno krzywdy nie zrobi.
Oczywiście istnieją takie sytuacje  w których zwracamy się do niej Alicja lub Ala. Ale na co dzień jest jej imię zdrabniane.

        Do mnie mama jak byłam mała zwracała się Kasiu, Kasiuniu,podrosłam poszłam dumnie do pierwszej klasy i mama zaczęła się zwracać do mnie Katarzyno, Katarzynko. Chociaż teraz też często zwraca się do mnie Kasiu.

      Dorośli także zdrabniają imiona kolegów, koleżanek, przyjaciół. A tym bardziej zdrabnia się imiona dzieci.

A Wy zdrabniacie imiona ?

Pozdrawiam
DudiTka

sobota, 29 czerwca 2013

Zakończenie roku przedszkolnego

                 I stało się, cały rok minął. Alusia dumnie i szczęśliwie uczęszczała do przedszkola. Od września będzie biedulka  chodziła ostatni rok do przedszkola. Pan premier zabiera jej jeden rok zabawy. Bo moja mała księżniczka urodziła się w pierwszej połowie 2008 roku i w 2014 roku idzie do pierwszej klasy....

No ale puki co nie psujmy sobie humoru, jeszcze jeden rok nauki przez zabawę i samej zabawy w przedszkolu.

Alusia bardzo polubiła swoje panie i żeby im podziękować kupiłyśmy małe słodkości i nagrałyśmy płytę ze zdjęciami z przedszkola.  filmem z balu karnawałowego. ( Ali wujek pożyczył nam kamerę, a potem z filmików zmontował jeden długi śmieszny ale też poważny, przelatany wierszykami, piosenkami film). Oczywiście płytę ozdobiłyśmy etykietką z kangurkiem.  Alutka była w grupie kangurków.


Żeby ładnie zapakować prezent postanowiłyśmy zrobić same papier ozdobny.
Niezastąpione okazały się pieczątki z ziemniaków, farba, pędzle i szary papier.

  

Kolorowej, śmiesznej zabawy było dużo  szybko nam czas zleciał. 


 tak wyszedł nam śliczny papier pakowny ;-)


A tak wyglądały zapakowane prezenty dla Pań

Wszystkim dzieciom życzymy słonecznych, ciepłych, pełnych uśmiechu wakacji
Pozdrawiam

sobota, 22 czerwca 2013

Czytam... A Wy ?

                   Czytam, dużo czytam...
                   A Wy... czytacie, leniuchujecie ?



Nie mogę chodzić dużo, schylać się, siedzieć za długo bo boli brzuch, mięśnie na nim. Nakazem pana chirurga który mi żołądek naprawił ( jak to Alusia mówi ) ale zepsuł mięśnie, leże dużo i chodzę co dziennie do fizykoterapeuty na masaż rozciągający powłoki i mięśnie brzuszne.

A co tu robić jak się leży... Szydełkować po trochu można, ale ręce cierpną. Ale że mam DUŻE zaległości w czytaniu.
Leżę w upalny dzień na kocyku, ulubionej podusi, w cieniu pod drzewkiem z książką, nocą gdy ból nie daje spać czytam przed komputerem ebooki o fotografii.
Mąż zakupił mi dwie książki w rewelacyjnej cenie w jednym z naszych miastowych supermarkecie. Mówił że jak bym z nim pojechała pewnie bym wyszła ze stertą książek bo były po 4,99 zł i 2,99 zł książki.

ŻYCIE JAK W MADRYCIE  Pérez-Reverte


Książka z felietonami zabawnym, wulgarnymi i trochę chamskimi. Wszystko to czyni książkę ciekawą, od której się nie da odejść gdy nie doczyta się do końca opowiadania.
Czytając książkę znalazłam w niej dwa fragmenty które mi się bardzo spodobały.

" Bywają jednak zawody, w których nie ma miejsca na delikatessen. Praca, wymagająca takiego wysiłku, że życie staje się nie do wytrzymania i jeśli nie trzaśniesz sobie grzdyla, który rozgrzeje ci flaki , za nim zabierzesz się do roboty, nie wytrzymasz nawet trzech minut bez rzucania mięchem..."

" Całkiem możliwe że Ci faceci, którzy zachwycali już samym sposobem, w jaki otwierali drzwi albo zapalali papierosa, te wspaniałe kobiety, na które strach było podnieść wzrok, bo jeden ich szept zapierał ci dech, czerpali swą tajemniczą siłę z dystansu, którego dziś- w dobie nadmiaru informacji- nie da się zachować."

Mam nadzieję że zachęciłam Was do  przeczytania tej książki...
Życzę miłego czytania

Pozdrawiam

sobota, 8 czerwca 2013

Nowe ciuszki Layli i siedzisko

                  Witajcie. Coś rzadko tu bywam ostatnio, ale mam  nadzieje że mnie nie opuszczacie i mi to wybaczycie. 
Od niedawna wraz z córcią mamy wspólnego loga- czytać jako bloga.
http://mamacorkailalki.blogspot.com/  o lalkach i zabawkach. Alusia lubi je ustawiać, przestawiać dokładać rzeczy do sesji  i naciskać przycisk od mojego aparatu lub cykać starym zdjęcia.

Serdecznie Was zapraszam do tej kolorowej krainy

                Dzisiaj chciałam wam przedstawić moją lalę- LAYLA.
Layla została kupiona w zimowym ubranku Tutaj jej sesja po zakupie.

Dlatego powstało kilka ubranek dla Panny lalki. Ubranka uszyłam sama i zrobiłam na szydełku. 
Niestety nie mam bytów dla Layly. Od zwykłej lalki barbi nie pasują ;-(

 Layla w sukienkach. Powstały gdy na dworze królowało słonko i było cieplutko.
Różowa z gumką pod biustem, niebiesko biała zapinana na rzep z tyłu na plecach i szyi.





         Potem niestety pogoda się trochę popsuła i zrobiłam do niej na szydełku komin i chustę.




         Chusta powstała na szydełku ściegiem który mi się bardzo spodobał a wydawał mi się trudny, a w rzeczywistości jest bardzo prosty. Jest to węzeł Salomona


                Jak to każda lalka barbi u nas ma sukienkę zrobioną na szydełku i kapelusik tak i dla Layli też powstała suknia.


               Na ponury, pochmurny i zimny dzień  uszyłam też Pannicy ponczo z przeszytymi kanałami na ręce.



Pufka na której Layla się prezentuje w szydełkowej sukni też jest mojego wykonania.
Wykrój na pufę- siedzisko znalazłam na stronie z pomysłami na prezent dla dziecka. Odpowiednio pomniejszyłam i powstało siedzisko dla Layli



Zapraszam na film z sesji zdjęciowej Layli gdzie jest więcej jej zdjęć Tutaj
Pozdrawiam.
Życzę miłej Soboty ;-)