sobota, 31 sierpnia 2013

Kolejna serweta...

                  Ostatnio zrosłam się z szydełkiem. Mało co się z nim rozstaję.
Powstają  serwety i inne cuda w ekspresowym tempie. A to za sprawą złości.

           W pracy trochę napięta atmosfera. a przy szydełku jakoś się odprężam i wyciszam.
I w taki sposób powstają szydełkowe cuda.
Dzisiaj pokaże Wam serwetę kremową.


                      Wyszła dosyć duża. Trochę źle ją było napiąć  żeby się ładnie wykrochmaliła.



             Sfotografowałam ją na jednej ze ścian domku....
Lubie fotografować moje wypociny. Chociaż ciężko jest znaleźć fa jny "kawałek podłogi" w tym przypadku kawałek ogródka lub podwórka.

               Mamy od kilku dni dość chłodną pogodę i rozchodniki się ładnie zaczęły rozrastać ;-)



                  Te tutaj są posadzone w starym garnku, obłożonym kamieniami. Lubie na nie patrzeć.


Pozdrawiam DudiTka

2 komentarze:

  1. Przepiękna serweta!!! Doskonale rozumem zamiłowanie do szydełka... Nie przestawaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serwetka piękna! Dla mnie zawsze trudnością przy krochmaleniu dużych serwet jest by były kształtne ;-))
    W moim ogrodzie również dużo gwiazdek! Lubię je min. za to że nie są wymagające i rosną "wszędzie" ;-))

    OdpowiedzUsuń

Fajnie że zostanie ślad po twoich odwiedzinach.
Pozdrawiam

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.