sobota, 31 sierpnia 2013

Kolejna serweta...

                  Ostatnio zrosłam się z szydełkiem. Mało co się z nim rozstaję.
Powstają  serwety i inne cuda w ekspresowym tempie. A to za sprawą złości.

           W pracy trochę napięta atmosfera. a przy szydełku jakoś się odprężam i wyciszam.
I w taki sposób powstają szydełkowe cuda.
Dzisiaj pokaże Wam serwetę kremową.


                      Wyszła dosyć duża. Trochę źle ją było napiąć  żeby się ładnie wykrochmaliła.



             Sfotografowałam ją na jednej ze ścian domku....
Lubie fotografować moje wypociny. Chociaż ciężko jest znaleźć fa jny "kawałek podłogi" w tym przypadku kawałek ogródka lub podwórka.

               Mamy od kilku dni dość chłodną pogodę i rozchodniki się ładnie zaczęły rozrastać ;-)



                  Te tutaj są posadzone w starym garnku, obłożonym kamieniami. Lubie na nie patrzeć.


Pozdrawiam DudiTka

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

By się nie zgubić, gdzie się czytało....

                   Ostatnio dużo czytam, dużo.
                   Poczta pantoflowa książek uruchomiła się pełną parą. Książki wędrują od sąsiadki do sąsiadki. Wszystkie cztery pochłaniamy książki jak najsmaczniejsze danie.
Trylogię   Eriki Leonard Pięćdziesiąt twarzy Greya oraz
               Sylvia June Day  Dotyk Crosa pochłonęłam w niecałe dwa tygodnie.

       I te wciągające książki natchnęły mnie do zrobienia zakładek do książek. Powstało kilkanaście.
Dla mnie i sąsiadek, by się nie zgubić gdzie się czyta, lub zaznaczyć ulubiony moment.


                 Zielona ( listkowa ) i różowa ( kwiatowa ) były prezentem da sąsiadek.
Oddając książki zakładki włożyłam do środka książek. Mam nadzieje że się spodobały sąsiadką ;-)




               Kremowa, tą najbardziej lubię, najbardziej mi się podoba...

 
                Błękitne zakładki ...






Pozdrawiam DudiTka